Menu

gniazdo dziobaka

najodleglejszy

zostałem przedwczoraj wysłany zdalnie przez mamę do Castoramy.

co za okropny, okropny sklep.

wchodzi człowiek i widzi 3 ogromne strzałki, "remont", "urządzanie" i "ogród". no i myśli sobie "hmm, rolety zapewne w urządzaniu". rusza w odpowiednią stronę, czyta tabliczki na początku każdego rzędu i nie może się nadziwić jaki to wspaniały pomysł - od razu się wie gdzie dywany, gdzie tapety, gdzie wszystko - do momentu, gdy dociera do "remont" a rolet ani śladu.

a więc może uznali że rolety się zakłada podczas remontu? okazuje się że oczywiście że nie, za to są tu wszystkie wałki, pędzle i inne straszne narzędzia tortur jakie można sobie tylko wymarzyć. a więc z pewnością nieuważnie patrzyłem na tabliczki. wracamy.

szybko się widzi wszystko na tych tabliczkach, mimo że teraz się uważniej przyglądam to i tak wszystko płynnie idz... "ogród".

i wtedy nadchodzi moment, w którym się zauważa, że ten korytarz, którym się idzie, nie jest jedynym, że za tymi rzędami są kolejne i że to wszystko jest strukturą podobne do biblioteki UU w Ankh-Morpork.

nie do końca wiem jak mi się udało znaleźć to, czego szukałem i wydostać i przeżyć. ale wyprawa miała swoje plusy, bo po wyjściu znalazłem się obok Cinema City. więc postanowiłem się wybrać z czystej ciekawości i zobaczyć czy Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia będą jakoś w najbliższym czasie dnia. planowałem od pewnego czasu pójść, bo Igrzyska śmierci w formie papierowej całkiem mi się podobały (oraz sprawiły, że nabrałem ochoty nauczyć się strzelać z łuku i rzucać nożami) a poprzedni film nie był najgorszy. no ale nie liczyłem na wiele, bo 12:50 nie wydawała się seansową godziną. i Cinema City myślało podobnie.

za to 13:00 to zupełnie inna historia.

na dodatek dobrze przemyśleli przyciągnięcie mnie - trafiłem na jakąś promocję, dzięki której bilet był tańszy niż w normalne dni ze zniżką studencką, a sam film był z napisami. co za radość, precz z dubbingiem.

niestety trzeba było przesiedzieć przez dwadzieścia. pięć. minut. reklam. wystarczająco długo żeby rozważyć zalety wynikające ze ściągania filmu i oglądania go na wielkim telewizorze w domu.

ale i tak było prawie warto, dzięki reklamie Ibupromu. Ibupromu z inhibitorem ce o iks, dodajmy. i wyjaśnijmy od razu to, o czym zapomnieli powiedzieć w reklamie, mianowicie że inhibitorem COX jest główny składnik, czyli ibuprofen. rewolucja ludzie, pędźcie do aptek bo wszystko wykupią.

a sam film? nie był zły. dobrze że poszedłem bez oczekiwań - dzięki temu się nie rozczarowałem, a nawet miałem pewną przyjemność z oglądania. i cieszę się że poszedłem sam - a planowałem się wybrać z jakimiś znajomymi czy coś - bo ktoś inny mógłby mieć oczekiwania i się rozczarować.

a teraz przepraszam bardzo, idę zrobić sobie łuk z wieszaka, wyjąć noże do masła z szuflady i polować na kuropatwy.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Bee] *.internetia.net.pl

    a ranigast powoduje u mężczyzn niepłodność. ot, ciekawostka.

  • najodleglejszy

    w takim razie nie zjem tego co mi się uda upolować, tak na wszelki wypadek

  • pampelune

    A pracownicy Castoramy snujący się tam w żółtych bluzkach są tacy pomocni i zawsze wskażą dobry dział... Tyle udanych reklam na nic.

  • najodleglejszy

    owszem, poprosiłem przechodzacego pana o pomoc, on zawołał koleżankę, która obsługiwała ten dział, i już po 10 minutach znalazła dla mnie czas i zostałem fachowo doradzony!

© gniazdo dziobaka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci