Menu

gniazdo dziobaka

najodleglejszy

dzisiejszy wieczór [tak naprawdę wczorajszy, ale dopiero dziś mam dostęp do internetu] upłynął pod znakiem kolokwium z farmakologii. właściwie normalna rzecz, z tym że było ono dla mnie o tyle specjalne, że zupełnie dla mnie nic nie znaczyło. bo niezależnie od tego, jaki będzie wynik, nie będzie w stanie zrównoważyć moich, ahem, dotychczasowych przygód i osiągnięć z tego przedmiotu.
nie przypominam sobie kiedy ostatnio się tak zdarzyło, że naprawdę naprawdę rezultat mnie nie obchodził. a do tego nie jestem człowiekiem myślącym przyszłościowo i wpadającym na pomysł, że mimo że teraz i tak wiedza mnie nie poratuje, to przyda się tego pouczyć żeby potem sobie przed wrześniem tylko przypominać, a nie uczyć się od nowa.

jest coś dziwnie satysfakcjonującego w wejściu na salę, wypełnieniu karty testowej metodą (un)educated guess, wyjściu po upływie połowy czasu, byciu w mieszkaniu gdy inni zapewne jeszcze ślęczą nad swoimi testami, przebraniu się w piżamę i owinięciu się kołdrą, zjedzeniu kolacji w łóżku, piciu zielonej herbaty i układaniu blogowpisu. satysfakcjonującego i, hm, wyzwalającego poniekąd. takie otwarte, szczere wobec innych i siebie, nicnieobchodzenie.

© gniazdo dziobaka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci