Menu

gniazdo dziobaka

najodleglejszy

no cóż, z histologią się jak na razie nie udało. miejmy nadzieję że z anatomią pójdzie dobrze.

a ty wrześniu się strzeż. lepiej dla ciebie, żebyś nie nadszedł bo jak się pojawisz to niewiele z ciebie zostawię.

najodleglejszy

słuchałem hardstyle techno. i stupid house. i próbowałem tańczyć melb shuffle. przyznaję się bez bicia.

ale dubstepu nie zrozumiem przenigdy.

myślałem że pęknę ze śmiechu jak to zobaczyłem. i usłyszałem.

najodleglejszy

sesja.

sesja.

sesjasesjasesja.

pierwsze zajęcia w szpitalu, tak na zachętę, od czapy zupełnie.

omg cat biopsja piersi

 

sesja.

sesja.

 

21:00: im dłużej patrzę na ten obrazek, tym dokładniejszym odwzorowaniem naszych twarzy patrzących na ekran USG się okazuje.

najodleglejszy

i myślałem że dziś mam ćwiczenia z chemii.

i myślałem że dziś mam zaliczenie z pielęgniarstwa i pierwszej pomocy.

i przyszedłem na zajęcia o 5 godzin za wcześnie.

 

więc poszedłem na Planty. upał nie do zniesienia, a ja stwierdziłem że do prosektorium chyba jednak nie powinno się iść w sandałkach, bo nie wiadomo z czego tam nakapie. i smażyłem się w butach, których sklepowy opis jest już legendarny - "sandały męskie do uprawiania sportów wodnych".

sandały męskie do uprawiania sportów wodnych są tenisówkami. bardzo wygodnymi, ale brakuje im paru funkcji przydatnych w upale, np. odsłanianie 90% stopy.

i tak smażąc się i przeglądając pretensjonalnie atlas anatomiczny uświadomiłem sobie że przecież można chodzić boso! i odsłania się tym samym 100% stopy. każdej. procentowej też. sto procent stopy procentowej. stop rocent stopy procentowej.

 

i tak oto odkryłem przyjemności wynikające z chodzenia boso po mieście.

przede wszystkim można współczuć wszystkim przechodniom w gumowych butach niepozwalających oddychać kończynie dolnej. oraz, szczególnie, przechodzącemu punkowi z irokezem, kamizelką jeansową na gołej klacie oraz glanami. biedaczek.

oraz grzać sobie stopy.

 

no i uważam że dla człowieka nie mogącego zdzierżyć brudnych rąk i wzdrygającego się podczas obierania zakurzonego ziemniaka albo gotowanych warzyw to duży krok. bosą brudną stopą.

najodleglejszy

destrukcyjna siła wiosny. paradoksalnie.

nie chce mi się NIC. absolutnie. poza czytaniem zwykłych książek i słończeniu.

akurat wtedy gdy trzeba czytać nienormalności bardziej intensywnie.

i zacząłem zasypiać nad książką za wcześnie.

i w ogóle chcę wakacje już. teraz.

dobrze że chociaż o załatwienie praktyk nie muszę się martwić. mały kroczek i ląduję w lipcu na chirurgii. 7h dziennie, 5 dni w tygodniu. kłucie, kłucie i mierzenie ciśnienia. sounds like johnn... like fun.

najodleglejszy

cud internetu

 

uczę się o mięśniach dłoni. zdziwiło mnie, że jest mowa o zginaczu krótkim małego palca, a nie ma wzmianki o zginaczu długim. w zwykłym google znalazłem wzmiankę o pracach dotyczących występowania dodatkowego mięśnia - zginacza długiego palca małego właśnie.

hura! nie muszę się o nim uczyć!

ale zaraz, jak on występuje?

postanowiłem poszukać w google scholars. nie znalazłem nic o tym mięśniu, ale za to wyskoczył mi dokument z 1989 roku - patent na nóż z ergonomiczną rączką. np. do oprawiania kurczaków.

http://bit.ly/e1AWQi

nawet kurczaki są zaznaczone i podpisane. wzruszające.

najodleglejszy

właśnie mi przez otwarte okno balkonowe wpadło małe białe piórko. wiec je złapałem i wypuściłem przez okno, po czym na nie dmuchnąłem, a ono sobie radośnie i chybocąco pofrunęło i zniknęło za krawędzią mojego 4-piętrowego bloku.

najodleglejszy

a dziś!

po raz pierwszy ćwiczyłem intubowanie.

i uważam że przeprowadzenie rurki dwa razy na cztery właściwą drogą jest sukcesem. szkoda że rurka była za szeroka i nie natarta czymś na poślizg.

 

nie wiem czemu, ale intubowanie od jakiegoś już czasu mi się kojarzy jako symbol lekarzenia. znaczy wiem dlaczego - bo lekarz, ale nie wiem dlaczego akurat to a nie punkcja lędźwiowa. albo defibrylacja. albo przepisywanie recept.

 

no i cieszę się że robiłem coś innego niż zapamiętywanie przyczepów mięśni i tym podobnych.

 

swoją drogą to niesamowite, jakich wspaniałych sprzętów dostarcza nasza superuberprestiżowa uczelnia i w ogóle. najwyższy poziom, z popsutymi laryngoskopami i całym innym wyposażeniem. dzięki temu będziemy mogli pojechać do Zimbabwe i sobie nadal radzić. oni myślą o wszystkim.

najodleglejszy

w końcu jakieś objawy pierwsze wiosny.

 

- sławiona przeze mnie co roku pogoda, że do szkoły [no teraz to już na zajęcia] idzie się w kurteczce, a wracać trzeba już w samej bluzie

- sałata. a niedługo mam nadzieję rzodkiewka

- jak się okazuje, mocniejsze walnięcie formaliną po nozdrzach po wejściu do prosekt

- rysunki na chodniku z okresu kredy

kreda. datowałem węglem

 

- niezmienianie butów na wf

- otwieranie okien gdzie i kiedy popadnie

- budzenie się w jasności podwójnej, bo jedna odbita od bloku naprzeciwko. takie światło z drugiej ręki

 

i można się bujać po mieście, yo, z soundtrackiem z Amelii. double yo.

wczoraj się po raz kolejny zorientowałem że to chyba najładniejszy film jaki widziałem.

najodleglejszy

chyba się jednak nie nadaję na medycynę. nie potrafię się skoncentrować na nauce. w ogóle. w ogóle w ogóle w ogóle.

uprzedzając wszystkie cięte riposty. nawet jeżeli akurat nie piszę bloga.

tylko co w takim razie innego wybrać? jak na razie nie wymyśliłem niczego, co by mi podeszło bardziej niż ten znienawidzony ukochany potworny wspaniały kierunek.

 

w sumie zawsze można się zabrać za projektowanie kodów kreskowych.

najodleglejszy

im dłużej studiuję tym bardziej nie chce mi się uczyć. przeżyć do wakacji, wakacji.

najodleglejszy

co za wspaniały dzień. tyle rzeczy można było robić i widzieć.

 

kupiłem sobie książkę ze zdjęciami rzeczy zaprojektowanych w latach 60. XX wieku w USA. strasznie mi się podobają te jaskrawe i ciepłe kolory i te wszystkie przedmioty nazywane wówczas "futurystycznymi"

wystraszyłem stado gołębi na rynku. poleciały wszystkie obok jednego, ze zdziwieniem wymalowanym na dziobie

widziałem w kąciku małego rynku pana klęczącego na dywanie. myślałem że czeka aż ktoś mu da pieniądze i dopiero po chwili zauważyłem, że ma zdjęte buty i jest odwrócony w stronę Mekki. bardzo sympatyczny widok, taki spokój i wyciszoność wśród innych ludzi, jeszcze tak ładnie na uboczu żeby nikomu nie przeszkadzać

przejeżdżał radiowóz i śmiesznie pojękiwał, wydawał pojedyncze "uou" o różnych wysokościach i nagle urywał

mogłem chodzić bez czapki i szalika z czego radośnie korzystałem, śmiejąc się ze słońca aż mnie bolały policzki

najodleglejszy

a dzisiaj wracałem z zajęć i paręnaście metrów przede mną szła pani z psem. owczarkiem niemieckim z nieco niższym podwoziem. i pies co chwila zatrzymywał się i odwracał i patrzył na mnie. szedł parę kroków i znowu. uśmiechnąłem się ale nic to nie zdziałało. zacząłem tę parę wyprzedzać i pies skierował się w moją stronę na tyle, na ile mu pozwalała smycz. i taki patrzył zdziwiony trochę. ani nie warczał, ani nie merdał ogonem i widać było że nie wie czy szczekać czy nie.

 

dopiero parę kroków dalej sobie uświadomiłem że musiał poczuć formalinę. w której dziś z racji płuc się wynurzałem wyjątkowo.

najodleglejszy

trzymania ciąg dalszy.

 

dzisiejszy odcinek - serce i płuco.

 

płuco to chyba najśmieszniejsza w dotyku rzecz, jaką miałem okazję trzymać. trochę jak język, tylko bardziej mokre, i jak się ściśnie to wypływa formalina. a jak się przyciśnie dwoma palcami, to zostają dwa dołeczki.

najodleglejszy

wiem, nie jest to wielkie odkrycie.

 

ale cisza w piosenkach jest czarna.

 

jak ostatnio jechałem do Krakowa i słuchałem muzyki i w końcu się na chwilę odprężyłem, zacząłem znowu widzieć jakieś kształty. problem w tym, że

 

1. były czarne na czarnym tle (ale chyba miały jakieś delikatnekatne białe kontury)

2. chyba każdemu znane jest to zjawisko, gdy się zasypia, zasypia, jest się w półśnie, coś się zaczyna śnić po czym we śnie wykonuje się gwałtowny ruch, po czym w rzeczywistości wykonuje się gwałtowny ruch, po czym próbuje się sobie przypomnieć o czym się śniło i się nie da. no więc właśnie.

najodleglejszy

jeden z plusów zimy.

 

lubię patrzeć na maski samochodów, które początkowo były całe pokryte śniegiem, a na których potem od ciepła silnika pojawiły się wzory.

najodleglejszy

i po sesji. dobrze że nie musiałem niczego poprawiać. pa pa embriologio.

 

uff.

woof.

najodleglejszy

i stało się. na zajęciach zaczynam widzieć przyczyny swoich dolegliwości.

 

wychodziłoby na to, że mam uszkodzone nerwy: okoruchowy i bloczkowy, co spowodowane jest krwiakiem nad- lub podtwardówkowym. przez co widzę podwójnie i jeden obraz jest nieco wyżej względem drugiego (oprócz tego że jest po jego prawej).

 

hy.

najodleglejszy

nie pamiętam kiedy otwierałem mleko stojące u mnie w lodówce, a ono WCIĄŻ działa. wciąż.

 

nie wiem jak ono to robi, ale mam zamiar się dowiedzieć.

najodleglejszy

ach, te upojne chwile spędzane ze zdjęciami obdartego ze skóry ciała.....................:*****:*:*:*:*:*

 

sZyjKa, hihi ^^ <3 <3 <3

 

 

 

 

nie rozumiem jak można tak na serio bez wysiłku pisać.

najodleglejszy

a dziś trzymałem gałkę oczną. przekrojoną. z wyjmowaną soczewką. i z jagodówką.

najodleglejszy

nie ma to jak parodia wiosennych kanapek w styczniu.

 

margaryna w roli masła, szynka w roli sałaty, ogórek, ketchup, majonez, czerwone kulki o smaku papieru w roli pomidorów oraz marzenia zamiast rzodkiewek.

© gniazdo dziobaka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci